poniedziałek, 1 października 2012

Nowy fanpage na facebooku

Cieszę się, że podobał wam się prolog. Według mnie nie był on jeszcze do końca dopracowany, ale mimo to jestem zadowolona. 
Nad pierwszym rozdziałem na razie cały czas pracuję, ale chciałam was zaprosić na nowo założony fanpage na facebooku: 
A o czym ? Oczywiście o skokach :). Założyłam go wczoraj i razem z koleżankami zamierzamy go poprowadzić. :) 
Nie będziecie się nudzić, obiecuję. :>
W takim razie zapraszam. :) Cieszymy się z każdego lajku. 
A już niebawem pojawię się tu z pierwszym rozdziałem...Tylko odrobinka cierpliwości... :))

Pozdrawiam i dziękuję, 
Klaudia 

niedziela, 23 września 2012

Prolog

Witajcie :)
Miło mi, jeśli ktoś jeszcze odwiedza tego bloga, bo baaardzo dawno mnie na nim nie było.
Hahaha może to wydawać się śmieszne, ale chciałabym go prowadzić trochę inaczej tematycznie... tzn. zaczęłam pisać. Wiem, że to pewnie moje głupie postanowienie, z którego i tak nic nie wyjdzie, ale warto spróbować. :) I teraz to ja mam do was prośbę... moglibyście przeczytać prolog i ocenić, czy opłaca się pisać dalsze części ? Byłabym wdzięczna. :)

Jest zwykły, jesienny wieczór. Siedzę pod kocem z kubkiem gorącego kakao zastanawiając się nad swoją przyszłością. Trudne zajęcie. Zbyt trudne. Moja nędzna historia jest taka, że skończyłam studia, nudną fizjoterapię,a teraz zupełnie nie wiem co ze sobą począć. Żałuję że nie poszłam na kierunek, po którym znacznie łatwiej byłoby mi znaleźć pracę. Jest ciężko. Cholernie ciężko. U nas w Norwegii nie ma tak, że kończąc studia zapewniasz sobie stały dochód na przyszłość. Tu każdy musi zadbać sam o siebie. A mi to jak widać nie wychodzi. 
Z monotonnego rozmyślania wyrywa mnie telefon. To Heidi, moja najlepsza przyjaciółka, która w sumie jest dla mnie jak siostra. Gdyby nie ona, to chyba bym zwariowała.
-Mam dla ciebie robotę !-drze się nawet bez porządnego przywitania. 
Milczę i podekscytowana wysłuchuję propozycji.
-Będziesz sławna- zaczyna się śmiać.
Ja także się nie powstrzymuję i wybucham głośnym śmiechem. Ciekawe co ta moja zwariowana przyjaciółeczka znowu wymyśliła...
-Nadal masz fioła na punkcie tych skoków narciarskich, nie ? No to w takim razie lepiej usiądź...Z naszej kadry odszedł właśnie zastępca głównego fizjoterapeuty. Facet miał jakieś problemy zdrowotne i musiał zrezygnować, ale mniejsza o to. Mój wujek pracuje w związku, opowiadałam ci o nim. Nakłamałam trochę, że jesteś ambitna i zdyscyplinowana. I wiesz co ? -w moich oczach pojawiły się iskierki. - Załatwił ci robotę! - kończy.
Zaniemówiłam. Totalnie. W jednej sekundzie zabrało mi mowę. 
-No co tak milczysz, kochana? Trzeba się cieszyć. Trzeba skakać z radości. Na razie to tylko okres próbny, zobaczymy czy się sprawdzisz. Tylko spróbujesz mi to spieprzyć- ostrzega mnie. Słyszę w jej głosie straszliwą radość.
-Żartujesz sobie ? Mam być fizjoterapeutką w naszej kadrze ?- w końcu udaje mi się odezwać i w tej sekundzie zdaję sobie sprawę, że to nie są żarty. 
- Na razie tylko pomocą, ale to zawsze coś. Umówiłam cię na spotkanie z moim wujkiem. Omówicie szczegóły i możesz zaczynać. Ma do ciebie pełne zaufanie -kończy.
Rozłączam się i kładę na łóżku przytulając do siebie słuchwakę. Patrzę na ścianę, która cała poobkejana jest zdjęciami skoczków. Zdjęciami moich idoli. Zdjęciami moich...podopiecznych ? 
Jak to dziwnie brzmi... Szczypię się w rękę myśląc, że to tylko sen, z którego zaraz się obudzę... lecz to rzeczywistość. Będę pracowała w kadrze! Nie wierzę...
To jest jak... nierealne marzenie, które postanowiło spłatać mi figla.

Jeśli wydaje wam się to bezsensowne i nudne to piszcie śmiało. Przyjmę każdą krytykę.
Dzięki,
Klaudia

czwartek, 26 lipca 2012

Moja relacja z LGP - 21.07.2012r.

SOBOTA 21.07.2012r.

Rano w sobotę zaczęło padać. Trochę się zasmuciłam, bo chciałam żeby konkurs odbył się w lepszych warunkach niż wczoraj.  Jednak nie traciłam nadziei, że pogoda się poprawi.
Po łażeniu sobie po mieście w końcu nastał konkurs.
O 14.00 byłam już na miejscu i czekałam na przyjazd ekip.  Pogoda rzeczywiście była lepsza. A można by nawet powiedzieć, że bardzo dobra. Był lekki wiaterek, nie padało i nawet przedzierało się słoneczko.
Najpierw zjawił się Łukasz Kruczek, do którego podeszłam po autograf. W czwartek udało mi się tylko zrobić z nim zdjęcie, bo nie wzięłam zeszytu, więc postanowiłam wykorzystać okazję.  Zapytałam go, a on bez problemu się zgodził.
Tak sobie, czekałam, czekałam, czekałam aż w końcu nadjechały moje ukooochane norki . :D No to wtedy dopiero się zaczęło... Biedny Tom, otoczyło go chyba z 50 hotfanek.  Aż sama się zdziwiłam, że udało mi się po niego podejść jako pierwszej.  Zapytałam go o jeszcze jedno zdjęcie, bo na tym z wczoraj miałam całe mokre włosy od deszczu i wyglądałam jak straszydło. Oczywiście że się zgodził i taaaaak ładnie uśmiechnął *__* Fanki go otoczyły, a ja jeszcze z oddali powiedziałam, że będę mu kibicować. On podczas rozdawania tych autografów obejrzał się  w moją stronę, podziękował i uśmiechnął.  A ja normalnie tak zbladłam, że nie wiedziałam w ogóle gdzie jestem. Chyba ten magiczny uśmiech Toma tak na mnie podziałał . xD Stałam tak nieruchoma, chyba przez jakieś 10 sekund nie myśląc o bożym świecie. :D . Ale w końcu się ocknęłam i poszłam do następnych skoczków.
Potem pobiegłam do Romoerena, bo wcześniej  nie udało mi się złapać go do zdjęcia. Pisał sobie z kimś sms-y, ale na chwilę zostawił telefon w spokoju i koleżanka zrobiła nam wspólną fotkę.  Ja też zrobiłam jej zdjęcie z nim. Podziękowałyśmy, życzyłyśmy powodzenia i poszłyśmy.  Zauważyliśmy, że Toma dorwali do jakiegoś wywiadu. Korzystając z okazji, że Tom stoi w jednym miejscu  zaczęłam mu robić zdjęcia. Dopiero potem się skapnęłam, że oni mają kamerę. Szybko się odsunęłam, ale i tak trochę mnie widać, jak oglądałam później ten filmik . xD
Potem do wywiadu złapali Romoerena  i także zauważyłam, że na tym filmiku mnie widać. Nie ma co.  No kuźwa, no .  xD Ale podobno wszędzie mnie pełno było .:D
Potem zobaczyłyśmy Bardala, który szedł w stronę bramek. Mojej koleżance marzyło się z nim zdjęcie, a że nie mogła go złapać we wcześniejszych dniach to podeszłyśmy do niego teraz. Anders, jak Anders, zawsze miły i uśmiechnięty. Podziękowałyśmy i poszłyśmy dalej szukać skoczków.
Podeszłam jeszcze raz do Kamila Stocha, żeby poprosić o jeszcze jeden autograf. Autografów Kamila nigdy za wiele. :D
Potem zobaczyłam Freitaga, który biegł po coś w stronę hotelu. Chciałam poprosić o kolejny graf, ale Rysiu przeprosił mnie i powiedział, że musi iść. Trochę mi się przykro zrobiło, ale przynajmniej nie zachował się tak jak Jurij Tepes, gdzie gdy fani prosili go o autograf, on udawał że tego nie słyszy. Widziałam, że biegł dość szybkim sprintem. Chyba czegoś zapomniał... dziwne.  Ale i tak cieszyłam się, że w ogóle coś się do mnie odezwał. Tak jak widziałam to ludzi przed skocznią po prostu omijał. Ale pocieszałam się tym, że go spotkam na konkursie.
Kiedy poszłam w stronę sektora rozpoczęła się seria próbna. Jak zwykle każdemu Norwegowi wymachiwałam norweską flagą,  a oni się tak łaaaadnie uśmiechali *__*
Dzisiaj zauważyłam, że Anderes Wank się tak dziwnie do mnie śmieje  Tzn. szedł sobie z obojętną miną, a jak przechodził koło mnie to taki banan na twarzy. Rodzice mówili że nawet się oglądał, jak był na dole, ale ja tego nie widziałam. Chociaż to rzeczywiście ciekawe i można by się nad tym zastanawiać.
Kiedy przechodził Freitag i poprosiłam go o autograf to od razu się zgodził i tak ładnie, szeroko uśmiechnął *__*. Chyba przypomniało mu się zdarzenie z wcześniej i chciał mi to jakoś wynagrodzić swoim uśmiechem . :D nie no, żartuję. Ale kocham uśmiech Rysia, szczególnie gdy wiem, że jest do mnie. xDD
Po wspaniałej dla Polski pierwszej serii, kiedy Maciek prowadził, a Kamil był trzeci to naprawdę zaczęło się szaleństwo. Wszyscy liczyli na dobre skoki naszych reprezentantów. Mnie  było strasznie przykro, że tak dużo Norwegów nie zakwalifikowało się do drugiej serii. :(  Chciałam im jeszcze pomachać moją flagą. Ehhh, no kurde. Ale liczyłam, że przynajmniej nasi pokażą na co ich stać.
Jakiś to był szał, gdy Maciek wygrał. Kiedy wyprzedził wielkiego mistrza, Simona Ammanna.  To jak kibice się cieszyli, było nie do opisania. Wspaniałe podium. Moi dwaj ulubieni skoczkowie... Maciek i Simi  <3. Tylko Loitzl mi do nich nie pasował, ale mówi się trudno.
Straaasznie cieszyłam się ze zwycięstwa Polaka,  ale płakałam, że już koniec  LGP. Już koniec moich przeżyć tutaj. Teraz trzeba się pocieszyć wspomnieniami i czekać do PŚ. Ale jeszcze tylko 167 dni. : )